Magia Świata - biuro podróży
Ząbkowice Śląskie, ul. Św. Wojciecha 6 Nie masz czasu przyjechać do nas? My przyjedziemy do Ciebie
Irlandia

Historia

W obecnych czasach Irlandczycy nazywani są często Milezjanami z powodu domniemanego pochodzenia tego narodu od króla Mileta (lub Mileda), władcy krainy w północnej Hiszpanii (dzisiejsze Galicja i Asturia, kraje w których celtycka tradycja jest wciąż żywa). Według legendy potomkowie Irlandczyków najechali i zdobyli Wyspy Brytyjskie około 1,5 tysiąca lat przed naszą erą.

Ludy zamieszkujące wyspę w czasach najazdu Milezjan – dwa potężne plemiona: Firbolgów i Tuatha De Danann z pewnością nie zostały wyeliminowane. Dwie różne kultury stworzyły podstawy przyszłego narodu, zdominowanego i rządzonego przez znacznie mniej liczebną, lecz silniejszą Milezjańską arystokrację i grupę wojowników. Według mitologicznej tradycji, wszystkie te rasy były tylko różnymi odłamami ludów celtyckich, które przed wiekami oddzieliły się od głównego, kontynentalnego nurtu, żeby później wymieszać się ponownie w jeden szczep Galów (Gaels).

Władza nad krajem przechodziła z rąk do rąk. Najpierw sprawował ją lud Firbolg, który musiał uznać wyższość Tuatha De Danaan (czyli Ludu bogini Danu), którzy przybyli nieco później. W odróżnieniu od dzikich Firbologów, Tuatha De Danaan byli już wysoko cywilizowanym narodem z rozwiniętą kulturą, rzemiosłem, sztuką i religią w której odprawiali wiele tajemniczych obrzędów, przez co Firbologowie dokleili im miano „nekromantów”. Z biegiem czasu opowieści o tych obrzędach i zwyczajach przerodziły się w legendy, które później stworzyły celtycką mitologię.

W słynnej bitwie na południu kraju Moytura (na granicy dzisiejszych hrabstw Mayo i Galway) Tuatha De Danaan zmierzyli się z ludem Firbolog. W tej bitwie wygranej przez ludzi Danu zginął król Firbologów, Eochaid, ale ucierpiał także i król Danaanejczyków – Nuada. Stracił on rękę w walce z wielkim wojownikiem wroga, Srengiem (wskutek tego musiał zrzec się władzy – według wierzeń Celtów niepełnosprawny władca nie mógł dobrze rządzić krajem). Walki trwały cztery dni. Firbologowie walczyli za taką zajadłością i tak wyczerpali Tuatha De Danann, że po zakończonej bitwie zawarto układ przyznający Firbologom czwartą część Irlandii, zwaną od teraz jako Connaught. Krwawy konflikt został zakończony.

Sławną walkę na śmierć i życie pomiędzy dwoma narodami upamiętniają liczne budowle zwane cairn (są to kopce usypane z ziemi na wysokość ok. 2 metrów – na ich szczytach wznoszono drewniane fortyfikacje) i solidne obwałowania, rozmieszczone na terenach walk w Sligo – obszar ten nosi irlandzką nazwę „równin wież Fomorian”. Danannejczycy byli od teraz niekwestionowanymi władcami kraju. Z tych dawnych czasów przetrwało do dziś wiele legend o bohaterskich czynach i wielkich wojownikach.

Życie w dawnej Irlandii

We wczesnym okresie praktycznie wszystkie domy i inne obiekty użytkowe zbudowane były z drewna lub nawet z plecionych gałęzi i w większości były w kształcie okręgu. Zazwyczaj były kryte strzechą ze słomy lub sitowia. Kamień był używany bardzo rzadko, przynajmniej w zabudowaniach powstałych przed VIII wiekiem. Drewniane budynki były uszczelniane i bielone z zewnątrz wapnem.

W środku powszechnie używano lnianych przykryć i kolorowych narzut. Małe, niskie stoły używane przy spożywaniu posiłków zaopatrzone były w noże, kubki, dzbanki, rogi, czasem też serwetki. Jedzono różne potrawy z pszennej i żytniej mąki, owsa, jaja, mięso, mleko i miód, do tego nieco owoców i warzyw.

Za oświetlenie mrocznych z reguły pomieszczeń służyły świece z łoju lub wosku, czasem z sitowia (! – gdybym nie widział tego na własne oczy w skansenie w Killarney, pewnie bym nie uwierzył), w użyciu były też olejne lampki. Wszystkie bogatsze domy miały swego rodzaju baseniki do kąpieli, można by je nazwać wannami – po całodniowym wysiłku, przed spożyciem kolacji, łowcy, pasterze i wojownicy brali kąpiel. Była to też tradycyjna przysługa oferowana świeżo przybyłym gościom. Kobiety posiadały lustra zrobione z wypolerowanego metalu. Miały też oczywiście grzebienie i używały czegoś, co dziś nazwalibyśmy kosmetykami. Zarówno kobiety jak i mężczyźni przywiązywali wielką wagę do swych włosów, często w wyrafinowany sposób je kręcono i pleciono.

Najczęściej używanym strojem kobiecym była długa tunika sięgająca kostek, a męskim krótka kurtka połączona z pewną formą kiltu. Do tego powszechnie noszono zapinane z przodu płaszcze. Ubrania robione były zwykle z lnu lub wełny.

 Ludzie o wyższym statusie nosili przepięknie kute brosze, którymi spinane były płaszcze i tuniki. Innymi ozdobami były bransolety, pierścienie, diademy, naszyjniki ze złota i srebra – wielki zbiór tych wszystkich rzeczy można zobaczyć w dublińskim Muzeum Narodowym (wstęp bezpłatny 🙂

Celtyckie tradycje

Irlandczycy, Szkoci i inne celtyckie nacje do dzisiaj, pomimo wielu przeciwności, zachowali mnóstwo tradycji i ludowych zwyczajów. Co prawda postępująca cywilizacja zniszczyła wiele z nich, ale potrzeba wyróżnienia się, wyodrębnienia z angielskiej zwierzchności sprawiła, że wiele z nich przetrwało nadzwyczaj długo, czasem wręcz do dzisiaj. W każdym zakątku celtyckiego świata odbywają się uliczne parady związane z jakąś lokalną tradycją, w domach kultywowane są zwyczaje, które przekazywane były przez wiele pokoleń. Co ciekawe, wiele z tych tradycji ukazuje jedność, która kiedyś istniała wśród Celtów – w każdym z dzisiejszych krajów zamieszkałych przez ich potomków odnaleźć można podobieństwa łączące poszczególne święta czy inne okazje do zabawy bądź zadumy. Co ciekawe, niektóre z tych zwyczajów niejako przeniosły się „na zewnątrz”, sztandarowym przykładem jest kojarzone z Ameryką Halloween, które ma swoje odwieczne celtyckie korzenie, także sporo bożonarodzeniowych zwyczajów spotykanych w anglojęzycznym świecie ma swoje irlandzkie korzenie (to jeden ze skutków masowej emigracji Irlandczyków na przestrzeni wieków).

W tym dziale staram się przybliżyć irlandzką tradycję na kilku płaszczyznach. Jedną z nich jest opisanie celtyckiego „Koła Roku” (Wheel of Year) – cyklu dawnych pogańskich świąt, w którym wyróżnić można cztery główne święta – BeltaineLughnassad,Samhain i Imbolc – wszystkie one związane były z rocznym cyklem odradzania się i umierania świata natury. Istniały też oczywiście święta solarne, związane z wędrówką słońca po niebie, ale odgrywały one nieporównanie mniejszą rolę. Z każdym z tych świąt wiąże się osobna historia, odrębne zwyczaje do których nawiązania często spotkać można i dzisiaj.

Drugą kwestią są święta współczesne, przede wszystkim Boże Narodzenie i Wielkanoc, które w tak religijnym kraju jakim jest Irlandia, obchodzone są szczególnie uroczyście i radośnie. Z nimi również wiąże się mnóstwo tradycji i zwyczajów – niektóre z nich są nowe, przyniesione często z zewnątrz, a część wywodzi się jeszcze ze starej, mitologicznej wręcz przeszłości. W miarę możliwości, opiszę też i inne tradycje, niezwiązane z datami kalendarzowymi, takie chociażby jak te związane ze ślubem i weselem. Dopełnieniem całości jest prezentacja kilku, w przyszłości może kilkunastu bajek i baśni pochodzących z krajów celtyckich.

Położenie, geografia, klimat

Irlandia jest drugą co do wielkości wyspą archipelagu Wysp Brytyjskich, długość jej linii brzegowej wynosi 3200 km. Od zachodu oblewa ją Ocean Atlantycki, od zachodu zaś Morze Irlandzkie. Odległość od brzegów Wielkiej Brytanii w najwęższym miejscu Kanału Północnego wynosi 21 km.

Politycznie wyspa podzielona jest na suwerenną Republikę Irlandzką oraz – będącą częścią Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej – Irlandię Północną.

Budowa geologiczna i ukształtowanie powierzchni

Szmaragdowa Wyspa – taki przydomek Irlandia zyskała dzięki rozległym wrzosowiskom, trawom i mchom, porastającym ogromne obszary po wyciętych dawno temu lasach. Na przestrzeni epok rozliczne pasma górskie przekształciły się w płaskowyże; najwyższy szczyt Irlandii, Carrantuohill, liczy 1041 m n.p.m. Góra, choć niewysoka, jest bardzo malownicza – epoka lodowcowa pozostawiła na niej swe piętno, tworząc skaliste i strome stoki, charakterystyczne dla całego pasma gór Kerry, rozciągającego się na południowym krańcu wyspy.

Umiarkowany morski wilgotny – tak określa się klimat Irlandii. Deszczowe dni zdarzają się tu 200-250 razy w roku, zaś temperatura waha się pomiędzy 4-7 st. w zimie, do 14-16 st. latem. Największe szanse na ujrzenie słońca występują w maju i czerwcu, choć podobno i wtedy można uważać się za szczęśliwca…

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
min. Temp
1
2
3
4
6
9
11
11
9
6
4
3
max. Temp
8
8
10
13
15
18
20
19
17
14
10
8
Wilgotność
88
86
86
76
75
76
78
80
83
85
88
88
Dni z opadami
8
7
6
6
7
6
7
7
7
7
7
8

Kuchnia

Wyjeżdżający do Irlandii Polacy nie muszą obawiać się o swoje podniebienia – irlandzka kuchnia opiera się w dużej mierze na spożywaniu nabiału, mięsa, ryb oraz owoców morza. Słynne na całym świecie sery irlandzkie (Gubbeen i Cashel Blue) spożywane są z chlebem razowym lub białym sodowym; wołowina, wieprzowina i baranina podawane są zaś z dobrze znanymi nam ziemniakami.

Wielbiciele owoców morza powinni odwiedzić słynące z ostryg hrabstwo Gaillimh w zachodniej części kraju, piwosze zasmakują zaś w słynnym ciemnym Guinness’ie, którego można spożyć w jednym z niemniej słynnych irlandzkich pubów, notabene stanowiących centrum życia towarzyskiego. Dużą popularnością cieszą się herbata oraz mocna kawa, często podawana z bitą śmietaną lub – rozgrzewającą przemoczone deszczami członki – odrobiną irlandzkiej whisky.

DUBLIN (BAILE ATHA CLIATH)

Od 1921 roku stolica Republiki Irlandii (licząca obecnie nieco ponad 1 mln mieszkańców). Miasto, założone przez Norwegów w IX wieku, leży na wschodzie, w pobliżu ujścia do Morza Irlandzkiego rzeki An Life. Port morski, centrum życia gospodarczego, kulturalnego i naukowego, prawa miejskie posiada od 1172 roku. Od XVII wieku centrum ruchów niepodległościowych; to tutaj w 1916 roku wybuchło skierowane przeciw Brytyjczykom powstanie i to tutaj trzy lata później proklamowano niepodległość.

Listę wartych zobaczenia zabytków otwierają dwa wspaniałe budynki sakralne: Katedra św. Patryka (St. Patrick’s Cathedral), datowana na rok 1190, oraz starsza Katedra Chrystusa (Christ Church Cathedral) z roku 1172.

Dubliński zamek pochodzi z początków XIII wieku; w czasach angielskiej okupacji był siedzibą wicekrólów, obecnie służy prezydentowi Irlandii do podejmowania oficjalnych gości. Warto również zobaczyć malowniczo położony Trinity College, będący irlandzkim odpowiednikiem Oxford’u; uczelnia ta została ufundowana przez Elżbietę I w roku 1591.

Dublińskie Muzeum Pisarzy (Dublin Writers’ Museum) to skarbnica pamiątek po słynnych irlandzkich pisarzach, zaś Galeria Narodowa (National Gallery) może poszczycić się wspaniałą kolekcją dzieł francuskich, holenderskich, hiszpańskich i włoskich mistrzów pędzla i sztalugi.

Plan wycieczki warto wzbogacić o ogród zoologiczny (otwarty od 1830 roku), park miejski Phoenix oraz udostępnioną dla turystów siedzibę browaru Guiness.

CORK (CORCAIGH)

Cork to niespełna 300-tysięczne miasto na wschodzie Irlandii, leżące nad rzeką Lee. Powstało już w VII wieku; w XVII wieku oblegane przez armie angielskie, dowodzone przez słynnego dyktatora, Olivera Cromwell’a. W XVII i XVIII wieku ośrodek handlu masłem – na ten okres przypada najbujniejszy rozwój miasta. W czasie walk wyzwoleńczych niemal całkowicie spalone. Najważniejszy zabytek to Katedra św. Fina Barre’a (St. Fin Barre’s Cathedral), wzniesiona na miejscu dawnej szkoły patrona, z roku 606.

Warto ponadto odwiedzić kościół św. Anny (St. Anne’s Church) i dobrze nadstawić uszu – w dzwonnicy (Shandon Steeple) znajdują się słynne, 200-letnie „grające dzwony”. Wielbicielom sztuki polecić można operę miejską, gdzie w sezonie letnim odbywa się corocznie prestiżowy festiwal teatralny „Summer Revels”, a na początku jesieni – Międzynarodowy Festiwal Filmowy. Koneserzy malarstwa z całego świata odwiedzają Crawford Art Gallery, która wystawia XVIII i XIX-wieczne widoki miasta, nie stroniąc jednak i od współczesnych twórców.

Jeden z najwspanialszych irlandzkich zabytków autochtoni zawdzięczają nie komu innemu, jak pewnemu… Anglikowi i jego żonie. W latach ’60 XIX wieku kupił on 13 000 akrów ziemi pośród największych w Irlandii kompleksów leśnych Parku Narodowego Connemara, z zamiarem wybudowania zamku, ogrodu warzywnego i placu zabaw dla swojej ubóstwianej, młodej żony. Nazwa posiadłości, Kylemore Manor, pochodziła od gaelickiego epitetu Coill Mor, co oznacza „Wielki Las”.

Gdy młoda pani umarła, pogrążony w rozpaczy małżonek pochował ją w specjalnie wybudowanym na terenie posiadłości mauzoleum oraz postawił wspaniały neogotycki zamek ku jej pamięci. W ostatniej woli Mitchell zapisał wszystko Zgromadzeniu Sióstr pod wezwaniem św. Benedykta, które sprawują kuratelę nad tym miejscem po dziś dzień, prowadząc szkołę dla dziewcząt i opiekując się ogromnym ogrodem botanicznym i warzywnym. W bezpośrednim sąsiedztwie posiadłości, zwącej się obecnie Kylemore Abbey (Opactwo Kylemore), turyści znajdą centrum turystyczne, oferujące pamiątki i informację turystyczną.

WYSPY ARAN (OILEAIN ARANN)

„Żywa skamielina Irlandii” – tak określa się Wyspy Aran. Mieszkańcy posługują się tutaj gaelickim i wciąż kultywują zapomniane w innych rejonach tradycje. Lokalni twórcy słyną z unikalnych wyrobów z owczej wełny – swetrów, zwanych „aranami”, oraz kolorowych wełnianych pasów – „crios”. Po dziś dzień mieszkańcy produkują tradycyjne buty z niewyprawionej skóry („pampooties”). Największa z wysp Aran to Inishmore; zbaczając z utartych szlaków i oddalając się od tabunów turystów, można ujrzeć zapierające dech w piersiach dziewicze klify, plaże, wybrzeża pełne fok, czy też malownicze pastwiska (enclosures), ogrodzone starożytnimi kamiennymi murkami. Warty ujrzenia jest malowniczo zawieszony nad 90-metrowym klifem rzymski fort Dun Aenghus, a raczej jego… pozostająca połówka. Druga część została pochłonięta przez ocean w ciągu trwających od ponad dwóch tysięcy lat erozyjnych procesów oceanu. Na wyspie Inishmore znajduje się najmniejszy kościół świata – Kościół św. Benana (Teampull Bheanain) z V wieku; jego powierzchnia wynosi zaledwie 3,2 x 2,1 metra. Na zachodnim krańcu znajdują się ruiny Siedmiu Kościołów, upamiętniających miejsce śmierci siedmiu Rzymian; na cmentarzu znajduje się ponadto miejsce ostatniego spoczynku św. Brendana.

WYBRZEŻE ANTRIM I GIANT’S CAUSEWAY

„Grobla Olbrzyma“ to zapierająca dech w piersiach formacja skalna, powstała wskutek wybuchu wulkanu. Zastygła lawa tworzy sięgający aż do Szkocji pas, wyglądający niczym zbudowany przez gigantycznych budowniczych chodnik z płyt. Powstanie i historię Giant’s Causeway tłumaczą dwie legendy… Podobno „drogę“ zbudował ulsterski wojownik, Finn McCool, aby przenieść do Ulsteru mieszkającą na wyspie Staffa ukochaną kobietę. Druga legenda podaje przyczynę zniszczenia większości grobli – Finn McCool miał ją zniszczyć osobiście po powrocie ze Szkocji, gdzie stoczył walkę z potężnym Benandonnerem. Męska miłość i gorycz porażki od wieków były siłami zarówno tworzącymi, jak i niszcącymi…

Liscannor

Jest to jedna z głównych atrakcji Szmaragdowej Wyspy. Ogromne klify ciągną się na długości 8 km, w najwyższym punkcie przekraczając wysokość 200 m. Spacerując wzdłuż nich, możemy napotkać różnej maści artystów, wykonujących za słoną opłatą pamiątki dla turystów; koloryt lokalny uzupełniają bardzi-harfiści oraz„natchnieni“ osobnicy, malujący na kamieniach starożytne celtyckie runy.

Funkcję punktu widokowego pełni jedyna budowla – Wieża O’Brien’a (O’Brien’s Tower). Klify nie są w żaden sposób zabezpieczone, można spacerować bezpośrednio nad ich krawędzią, co musi się wiązać z oczywistą, ponurą konsekwencją. Zachłanny ocean, podmywający urwiska, zabiera średnio 8 osób rocznie, zarówno nieostrożnych turystów, jak i samobójców.

Blarney

Blarney to wieś położona 8 km od Cork. Swoją nazwę zawdzięcza cudownemu kamieniowi, znajdującemu się na lokalnym zamku. Kamień ma podobno magiczne właściwości – po ucałowaniu go można uzyskać niezwykły dar elokwencji i sztuki perswazji. „Cormac MacCarthy fortis me fieri fecit AD 1446” – wyryty na kamieniu napis upamiętnia jednego z obdarowanych tymże darem.

Był nim jeden z właścicieli zamku, Cormac MacDermont MacCarthy. Gdy w 1602 roku okoliczne regiony znalazły się pod okupacją angielską, sprytny lord przeciągał pertraktacje z Koroną za pomocą długich przemów, wynajdywania sztucznych przeszkód i wysuwania wciąż nowych sugestii poprawek traktatu o współpracy.

Był przy tym wylewnie wręcz uprzejmy i grzeczny, zasypując Królową Elżbietę tysiącami komplementów i gładkich słówek, a zarazem skrupulatnie omijając meritum pertraktacji. Ku zaskoczeniu pośredniczącego w niekończących się targach Lorda Carew, surowa zazwyczaj Królowa zamiast wpaść w słuszny gniew, zaśmiewała się do łez kolejnymi wybiegami Cormac’a.

Podobno rzekła, iż „wszystko to Blarney, to co mówi nigdy nie oznacza tego co chciał powiedzieć”. Słowo „blarney” znalazło się w potocznym języku angielskim i znaczy dziś tyle co „piękne słówka” albo „kadzenie komuś”. Latem zamek i kamień oblegane są już nie przez angielską armię, a przez rzeszę turystów, pragnących ucałować magiczny kamień i posiąść dar MacCarthy’ego.